• Księgowa, papuga no i trotyl

    Czy jeszcze żyję? Jasne. Jest po staremu: ściga mnie najdroższy prawnik w mieście, napój się leje, żona się śmieje. - Kto nie pracuje ten nie je – mawiał Lenin, trawestując świętego Pawła. Dobrze gadał, polać mu. I ja święty nie jestem i manna mi z nieba nie leci – pracować trzeba. Stąd też moja przydługa cisza w eterze. A kto pracuje – ten nie pisze. Ale żeby nie było, że przez ostatnie tygodnie żyłem w dżungli…tak, tak słyszałem o trotylu. I tak - nieco dla jaj - poleciałem sprawdzić czy i moja „Plum Bomb” zawiera ten aferodajny składnik. Wyniki przyjdą lada dzień. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Robot z Madagaskaru

    Okazuje się, że paczka lavazzy nie zmiękcza każdego serca. A nawał biurokratycznej papierologii zafundowałem sobie na własne życzenie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Okno szeroko zamknięte

    W urzędzie gminy odbiłem się od ściany. Winne są po równo: Google, mgr Gruszka i Strasburger. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Instrukcja bomby w butelce

    Najwięcej witaminy mają płyny. Wymyśliłem! Czyli o tym, gdzie rodzą się pomysły na kasowy biznes. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Diabeł dynda na żółtym pasku

    Co za tydzień! Zabrali toyotę Ani, a ja zostałem gwiazdorem telewizji. Po co mi to wszystko było? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Misja: ukatrupić króla

    Zabiłem go. Boże! Zrobiłem to. Leżał teraz na podłodze pokryty czerwienią….. Jak do tego doszło?! CZYTAJ WIĘCEJ