Piotr Zet - BLOG

O autorze ↓

Instrukcja bomby w butelce

Najwięcej witaminy mają płyny. Wymyśliłem! Czyli o tym, gdzie rodzą się pomysły na kasowy biznes.

Wyrocznia z Omaha – znacie takiego gościa? To pewien staruszek, siedzi sobie gdzieś w Stanach i zarabia milion baksów na minutę. Jak? „Ano żadna tajemnica” odpowiada i rozdaje rozgorączkowanej publice lukrowane bon moty. Tak, Warren Buffett to krzepki dziadzio. Dlaczego o nim mówię? Bo jeden z jego lepszych cytatów zalągł mi się w głowie niczym tasiemiec w jelicie.



- A więc siedzę w upał w cieniu rozłożystego dębu? – pyta retorycznie Papa Buffett.
- Bo sam go kiedyś zasadziłem – odpowiada, przecierając oldskulowe okulary.
A mi Anka, żona się znaczy, dorzuca epilog:
- No i idź tę firmę załóż, zanim cię zamkną. Idźże.
Dzięki Aniu, dzięki. Już lecę.

Sprawa Bolerki utknęła gdzieś w prokuraturze, w końcu prawnik za coś te 10 tysięcy przytulił. W teleekspresowym skrócie: Król Bakalii wciąż nieprzytomny, ale podobno do wesela się zagoi. Oby. Tymczasem na bezrobociu odkrywam uroki życia. Czeską prozę czytam. Obserwuję. Czy wiecie więc, że gdy rano po bieganiu jem jajecznicę, urodziwa sąsiadka ćwiczy właśnie jogę na tarasie? A jajecznica stygnie...ale skoro o kobietach – bezrobocie ma też ciemne strony. Ja, jeszcze niedawno business development director (cokolwiek to znaczy) zostałem bez asystentki. Odcięto mi rękę.

- Anka a jak się właściwie zakłada firmę? Gdzie? Jakieś zaświadczenia trzeba mieć? – pytam potulnie.
- Wychodzę, mam dziś ważne spotkanie. Ugotuj ziemniaki, pa – pada zimna odpowiedź.
No nie, tak się nie bawię. Zasadzić drzewo mogę. Przynosić łopaty nie będę.

Przynajmniej wiem już, co chcę robić. Będę poił Polaków i nie tylko. Żadna tam wóda, żadna cola. Napoje witaminowe – to jest to, proszę państwa. Że niby co? Niedługo przed tym, jak znokautowałem szanownego Bolerko Wiesława, biznesmena klasy pierwszej, negocjowałem dostawę suszonych śliwek. A że największy producent tego przysmaku, Sunkiss, mieści się w Kalifornii, przez bity tydzień, dopieszczałem kontrakt w Stanach.

- Piter, my friend, Einstein mówił: „żeby utrzymać równowagę na rowerze, musisz pedałować”. My tu z tych śliwek robimy zatem Plum Bomb, witaminowy napój dla sportowców. Polacy lubią śliwkowe bomby, nie? – zagajał wtedy Nate, opasły menedżer z Sunkissu.

Bolerko o witaminowych bombach nie chciał nawet słyszeć. Przecież mu rodzynki gniją w magazynie w Radzyminie. O Einsteinie też nie słuchał, nieboszczyk niedoszły. No to ma za swoje, na głowie doświadczył, że E równa się emce kwadrat, a teraz niech smacznie śpi w szwajcarskiej klinice. A ja już Polaków napoję. Bombowo.

Zaraz, tylko gdzie to się tę firmę zakłada?! Kurde, ziemniaki się rozgotowały.
Trwa ładowanie komentarzy...